Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

(nie/pisemny) Codziennik 001 — Clusterfuck

· Wojtek Pietrusiewicz · 7 komentarzy

Jako, że postanowiłem na przedłużonym weekendzie nie pisać i nie zajmować się tematami “służbowymi,” tylko odpocząć, co i tak mi się nie udało, to dzisiaj rano postanowiłem, że na 100% powstanie kolejny odcinek (prawie) Codziennika. Postanowiłem. Nie powstał. Bo iOS 7 beta … czyli z mojej winy.

Nagrałem dobre dziesięć minut materiału, ale skończyło się na tym, że po zakończeniu nagrywania, jak iPhone zaczął zapisywać plik, to aplikacja wyleciała. Fuck. Zamiast tego zabrałem się za montaż obrazu z dwóch kamer GoPro, które były zamontowane w MacLife, gdy nagrywaliśmy Nadgryzionych podczas wspólnego oglądania WWDC 2013. Tak swoją drogą to chciałbym skorzystać z tej okazji i podziękować wszystkim, którzy pomagali, podającym piwo oraz oczywiście publiczności. Ilościowo było Was akurat w sam raz, tylko skąd ta skromność? Piwo było za friko! Jestem absolutnie w szoku jacy wszyscy byli grzeczni. Chociaż być może wynikało to ze wspomnianych kamer, rejestrujących każdy ruch. Ale o czym to ja … tak … montaż materiału. Okazało się, że zabrakło mi miejsca na dysku na rendery. 128 GB materiału to nie jest mało, a jak do tego doliczymy tworzenie sync, multicam i samych renderów to … skończyło się na tym, że musiałem zacząć porządkować Wydarzenia i Projekty w FCPX. Potrzebuję tego nowego Mac Pro, bo jak tak dalej pójdzie to mój iMac spali się … ze wstydu, bo renderom nie ma końca.

Cały mój dzisiejszy dzień zresztą wygląda jak z tego kawału, gdzie facet starał się w domu coś zrobić. Nie pamiętam szczegółów, ale sprowadzało się to do tego, że jak szedł podlać kwiatki, to zobaczył, że parapet jest brudny, więc poszedł po szmatkę. Niestety, mocząc ją pod kranem zauważył, że zlew jest zatkany, więc poszedł po śrubokręt do szafki. Tej z kolei odpadały drzwi, więc udał się do sypialni do skrzynki z narzędziami po inny, a tam na podłodze znalazł plamę. Niekończąca się historia, a bałagan zostawił większy niż zanim zaczął.

A tak w ogóle to wszystko zaczęło się od tego, że mój hosting przysłał mi maila, w którym poinformował mnie, że zbliżam się do limitu przesyłu danych na serwerze, a ten wynosi 600 GB. Spojrzałem się na zegarek, a dzisiaj dopiero 18–ty. Fuck. Drugi. Chciałbym zwrócić uwagę, że ta liczba dotyczy tylko i wyłącznie strony, bez żadnych podcastów ani innych multimediów. Wygląda na to, że będzie konieczny upgrade i/lub przenosiny na inny serwer, w ramach tego tej samej firmy lub nie. Zenbox jak zwykle czujny, już mi złożył propozycję. Drogą, ale dobrą. Chyba. Przy okazji zrobiłem sobie backup wszystkich danych na serwerze … a wynik tego zadania jak w kawale. Oczywiście download był zmaksowany, więc czekając na pobranie tych gigabajtów danych zacząłem montować wspomnianych Nadgryzionych. Totalny clusterfuck.

Tak, w skrócie, wyglądała pierwsza połowa mojego “poniedziałku.” A Wasza?

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.

  • Kamil Rutkowski

    @Wojtek pomogę w montażu (za free) jeśli masz permanentny niedoczas ;)

  • A skąd ja wezmę internet żeby Ci takie ilości danych przesyłać? ;-)))) Dzieki w każdym razie.

  • Buzuk

    Może jednak warto przetestować Sq6? ;-)

  • Bartek Stańczyk

    A ruch ftp (bo pewnie tak robiłeś backup) nie wlicza się do limitu transferu?

  • Nie. To grosze i tak.

  • Dariusz Gardyński

    Ja mam internet na dyskietce, mogę pożyczyć :D.

  • Na Progreso nie ma limitów miesięcznych. Widziałem, że wielu dostawców zrezygnowało z tego typu limitów.