Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Nosimy smartfony, ale czy jesteśmy od nich uzależnieni?

· Wojtek Pietrusiewicz · 8 komentarzy

Raz na jakiś czas w swoich RSSach znajdę kolejny artykuł traktujący o tym, że smartfon to zło. Przesłaniem wpisu zazwyczaj jest rozpoczęcie eksperymentu, gdzie autor rezygnuje z iPhone’a, czy innego podobnego, na miesiąc, aby następnie opublikować swoje przemyślenia. Te przeważnie zawierają informacje o tym, że brakowało mu pod ręką map i musiał korzystać z tradycyjnego atlasu, tęsknił za książką telefoniczną aby móc sprawdzić numer telefonu znajomego oraz że bez Google’a nie da się wyszukać potrzebnych informacji. Po stronie plusów natomiast pojawiały się takie pozycje jak większe skupienie podczas rozmowy, mniej rozproszeń w ciągu dnia i efektywniejszy czas pracy. Co ciekawe, jeszcze nie znalazłem ani jednej osoby, która po miesiącu zdecydowałaby na porzucenie smartfona na rzecz tradycyjnej komórki, bez dostępu do internetu. Wszyscy jak jeden mąż wracają do starych zwyczajów …

Wychowanie

Kompletnie nie rozumiem argumentu przedstawianego nader często, czyli osiąganie większego skupienia na drugiej osobie podczas rozmowy. Nie rozumiem jak mógłbym, w trakcie rozmowy na jakiś temat, wyciągnąć z kieszeni telefon i zacząć czytać timeline na Twitterze. Albo e-książkę. Równie dobrze mógłbym się odwrócić od rozmówcy i wyciągnąć gazetę, rozłożyć ją przed sobą i rozpocząć przeglądanie działu sportowego. Bzdura. Jedyne co mi przychodzi do głowy to, że te osoby nie wyniosły z domu żadnych dobrych manier albo są zwyczajnie uzależnieni i nie mogą się powstrzymać. Na to pierwsze rozwiązanie jest proste: z liścia i odwrócić się na pięcie. Na drugie również – odwyk, ale taki prawdziwy, z białymi ścianami i lekarzami w białych fartuchach.

Fakt, że zdarza mi się podczas rozmowy wyciągnąć telefon, ale nie uważam, aby to aspirowało do powyższych przykładów. Następuje to w jednej z dwóch sytuacji. Pierwsza to, na przykład, gdy rozmawiam z kimś o tym na jaki film chcemy pójść do kina. Naturalnie sięgam po telefon, aby sprawdzić repertuar oraz ewentualnie ceny. Traktuję to jednak jako dalszy ciąg rozmowy i zasięgnięcie informacji koniecznej do jej kontynuowania. Naturalnie po sprawdzeniu potrzebnych informacji, telefon ląduje ponownie w kieszeni, a my podejmujemy dalsze dywagacje na temat czy lepiej obejrzeć “To dobry dzień na Szklana Pułapka,” czy lepiej pójść na “Top Gun 3D”1. Druga sytuacja to kiedy Dominik Łada (@dominiklada) popada w jakiś monolog podczas spotkania, więc udaję, że uruchamiam Evernote’a, żeby coś zanotować, kiedy w rzeczywistości nadrabiam Twittera. Norbert mnie tego nauczył. To z kolei traktuję jako “bycie miłym.” Przecież nie powiem mu, że monolog mu się dłuży – jeszcze obraziłbym go2.

Przewidywalne wnioski

Wnioski z tych “eksperymentów” są do bólu przewidywalne. Jeszcze nie spotkałem się z jakimiś odchyleniami, jak zwiększona potrzeba spożywania marchewek czy chęć do ratowania ludzkości od zagłady. Na koniec dnia wszystkie relacje, które czytałem3 kończą się podobnie – dana osoba wraca do starych nawyków i ponownie docenia możliwość noszenia w spodniach komputera z dostępem do internetu. Już znacznie ciekawsze spostrzeżenia ma Paul Miller z The Verge – zrezygnował z internetu na okrągły rok. Całkowicie. To dopiero jest przerażające.

Niestety osoby eksperymentujące w ten sposób, jak wspominałem, wracają do swoich nawyków, zamiast spróbować zrozumieć podstawowe zasady kultury osobistej. Patrz dziewczynie w oczy4 podczas rozmowy, nie wyciągaj telefonu niepotrzebnie i przepuszczaj kobiety w drzwiach. Nie mlaskaj podczas jedzenia, nie czytaj też gazety ani na iPadzie i nie siorb zupy. To może jest wyrazem szacunku dla kucharza w Japonii, ale jesteśmy przecież w Europie.

Komputer w kieszeni

Prawda jest taka, że dzisiejsza technologia pozwala nam nosić komputer w kieszeni, za pomocą którego możemy wykonać 90% zadań, do których tradycyjnie potrzebowalibyśmy peceta. Nie oznacza to jednak, że powinniśmy to robić. Jak wszystko w życiu, do pewnych rzeczy należy podchodzić z umiarem, pamiętając, że maila możemy sprawdzić po zakończeniu dyskusji lub w przerwie na papierosa, na Tweeta odpowiedzieć po zakończeniu kolacji, a film na Vine obejrzeć po wyjściu z kina. Umiar, rozsądek i kultura osobista5 – niczego więcej nie potrzebujemy.

* * *

  1. Odpowiedzią na to pytanie jest oczywiście ukryta opcja numer 3: “Django.”
  2. Tak, druga sytuacja to żart.
  3. Znajdziecie wszystko w Google chociażby pod hasłem “a month without a smartphone/iPhone”.
  4. Te na twarzy Panowie, te na twarzy.
  5. Czasami jednak należy to zastąpić zwrotem “Sex, drugs and rock ‘n’ roll.”

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.

  • Na naszym rodzimym podwórku mamy już takie eksperymenty. Zakończone. Witold Szabłowski wytrzymał 6 miesięcy cofając się w czasy PRLu, gdzie niekt o internecie i komórkach, ba, komputerach też raczej nie słyszał. Szabłowski opisał to w książce. Jeśli ją wydał to jak zwykle warto przeczytać.

  • Oj chyba przypomnę Tobie i Norbiemu TEN tekst przy najbliższym spotkaniu:-) …już dawno postulowałem, żebyśmy zostawiali iPhony i iPady przed konferencyjna…proponuje taki eksperyment. Przyjmujesz wyzwanie?:-P

    A takie zachowanie jak opisujesz, oczywiście nie na swoim przykładzie,:-P , ma już nawet swoja nazwę “Smart boredom”

  • Według mnie takie “eksperymenty” są śmieszne. Żyjemy w takich czasach w których dostęp do informacji to podstawa. Każdy “chce być na bieżąco”, wiedzieć co się dzieje w materii która go interesuje. Dla wielu ludzi informacja to podstawa ich pracy. Także prowadzenie takich eksperymentów mija się z celem bo i tak, jak wspomniałeś Wojtku, wszyscy dochodzą do jednego wniosku: nie da się żyć bez dostępu do informacji.

    Co innego kultura. Ogólnie wiadomo że w pewnych sytuacjach pewne zachowania są uznawane za nie właściwe a czasami wręcz za naganne. Ale to wszystko “wynos się z domu”

    ” Kompletnie nie rozumiem argumentu przedstawianego nader często, czyli osiąganie większego skupienia na drugiej osobie podczas rozmowy. Nie rozumiem jak mógłbym, w trakcie rozmowy na jakiś temat, wyciągnąć z kieszeni telefon i zacząć czytać timeline na Twitterze. Albo e-książkę. Równie dobrze mógłbym się odwrócić od rozmówcy i wyciągnąć gazetę, rozłożyć ją przed sobą i rozpocząć przeglądanie działu sportowego. Bzdura.”

    Całkowicie się z Tobą zgadzam. Jeśli ktoś nie zna podstawowych zasada kulturalnego zachowania się to niech się zapisze na kurs savoir-vivre

  • Pytanie tylko czy taki kurs cokolwiek da. :-)

    Wojtek

  • Patrząc na niektórych to raczej nie.

  • c1351575

    czesto taka osoba nie jest swiadoma swojego zachowania, mam przyklad takiego buraka w pracy, jak ktos wobec niego jak burak sie zachowa zaraz jest oburzony jak mozna byc burakiem

  • Od kiedy mam IP4S stale korzystam z aplikacji typu LOGMEIN,TEAMVIEWER. Bardzo przydatne w codziennej pracy. Pracuję w tzw. helpdesk(c)u i darmowa aplikacja LOGMEIN na ios to jest to dlaczego kupiłem iPhone.Może ekran nie pozwala na pewne czynności ale i tak wykonuję ponad 50 % zleceń przez tą aplikację mobilną zazwyczaj w biegu lub z samochodu jeśli zajdzie taka konieczność.Reasumując, nie wyobrażam sobie braku mojego smartphone oraz dostępu do mobilnego internetu.

  • Zaczną grać w kółko i krzyżyk :D