Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

MacBook Air – to komputer do Facebooka →

· Wojtek Pietrusiewicz · 16 komentarzy

Matt Burns:

I wouldn’t recommend the base Air model for anyone that wants to venture outside of iPhoto or the web browser. It’s not a work machine; the $999 MacBook Air is a Facebook machine.

To chyba najgłupsza rzecz jaką czytałem dotychczas o MacBooku Air.

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.

  • Dokładnie. Szczególnie, że specyfikacja nie odbiega znacznie od MBP 13″ z Retiną.

  • belike81

    Hehe…ciekawe czy wie, że twórca Basecampa korzysta z 11’stki jako swojej głównej maszyny do developerki :)

  • Ciekawe czy wie że Nozbe Michał używa iPada do 80% swojej pracy.

  • belike81

    Najlepsze, że sam sobie zaprzecza w artykule:

    “Spec for spec, the Surface Pro actually stacks up nicely against the MacBook Air. They’re about the same price and minus the touchscreen bits, they have about the same computing hardware. ” ,a potem:

    “It’s not a work machine; the $999 MacBook Air is a Facebook machine.

    Microsoft built the Surface Pro for a different market. It’s not a base model. This is a serious machine aimed at the prosumer or enthusiast. This is the model that you buy if you want to get work done. ”

    Specyfikacja taka sama, jednak to Surface Pro (bez klawiatury w tej cenie i ekranem 10,6 cala) jest “work machine”.

  • Darek

    A kto to i czym się na nim zajmuje? Pisaniem maili czy może programuje na ipadzie?

  • Idiota. Nie miałem już ochoty wytykać całej reszty.

  • Od kilku miesięcy pisze o tym felietony w każdym numerze iMagazine. Michał Śliwiński to Mr. GTD – twórca Nozbe.com.

  • Darek

    No dobra, ale co na tym ipadzie niby robi? pisze maile?

  • dc

    Jako cienkiego klienta głównie. (Zgaduje, że chodzi o DHH).
    Zresztą programowanie, gdzie połowa rzeczy dzieje się zdalnie to prawie żadne wymagania dla komputera. Zwykle większą część ramu zajmuje chrome z dziesięcioma stronami stackoverflow.

  • belike81

    Chodzi o DHH. Co masz na myśli mówiąc “Jako cienkiego klienta głównie”?

    “Zresztą programowanie, gdzie połowa rzeczy dzieje się zdalnie to prawie żadne wymagania dla komputera” – co się dzieje zdalnie dokładnie? Nie znam jego setup’u, równie dobrze może mieć wszystkie projekty lokalnie w virtualkach.

    “Zwykle większą część ramu zajmuje chrome z dziesięcioma stronami stackoverflow.” – hmm?

  • dc

    Spokojnie, nie mam zamiaru nikogo dyskredytować, to była ogólna uwaga odnośnie programowania jako wymagającego zadania dla komputerów. Mnie ona bardzo cieszy – to jest wygoda.
    DHH opowiadał gdzieś, że komputer służy mu głównie do łączenia się z serwerami, gdzie uruchamia większość kodu. Zresztą z całą sympatią dla mba – myślę, że testów integracyjnych to on dla takiej dużej bazy kodu nie uruchomi.

    Po prostu jak uruchomi się trzy sesje tmuxa do dużych maszyn a kilka okien emacsa uruchomi z trampem to faktycznie, chrome zżera stosunkowo dużo ramu.

  • belike81

    “Spokojnie, nie mam zamiaru nikogo dyskredytować, to była ogólna uwaga odnośnie programowania jako wymagającego zadania dla komputerów” – zgadzam się z tym, że dla dzisiejszych maszyn nie jest to specjalnie wymagające zadanie. Tego się własnie tyczył tekst – MBA tylko do facebook’a i dokładnie z tym się nie zgadzam.

    “DHH opowiadał gdzieś, że komputer służy mu głównie do łączenia się z serwerami, gdzie uruchamia większość kodu.” – hmm… może tak, chociaż jestem przekonany, że dużą częsć developerki wykonuje na lokalnych wirtualkach.

    ” Zresztą z całą sympatią dla mba – myślę, że testów integracyjnych to on dla takiej dużej bazy kodu nie uruchomi.” – dla Basecamp’a? Pewnie było by mu ciężko, ale z tego co czytałem to raczej nie są zwolennikami (37 signals) testów integracyjnych…. kiedys DHH podawał staty dla Basecampa i TI praktycznie nie robili.

    “Po prostu jak uruchomi się trzy sesje tmuxa do dużych maszyn a kilka okien emacsa uruchomi z trampem to faktycznie, chrome zżera stosunkowo dużo ramu.” – możliwe, nie mam takich doswiadczeń. Emacs to nie moja broszka ;-).

    “Ogólnie dużo się mówi, że wracamy do paskudnych czasów mainframeów i cienkich klientów. ” – w przypadku aplikacji webowych? Neee… tak źle jeszcze chyba nie jest, co?

    “Jasne, w pociągu dwie wirtualne maszyny będą męczyć mba, ale da się. Mnie się to podoba.” – Powiem może jak to mniej więcej u mnie wygląda. 5 sesji tmux’a z VIM’em. 5 maszyn przez Vagrant’a. MB Pro 13″ (early 2011) + standardowo Chrome z 20-30 zakładkami (w tym apki webowe), itunes, skype, oDesk (tak wiem :-/), Pocket, Evernote – przy normalnej pracy to nawet wiatraki nie szaleją (chyba, że obciążam jakąs wirtualkę mocniej). Stąd moje zdziwienie.

  • belike81
  • dc

    No ale na przykład Google Drive to taka implementacja cienkiego klienta. Tylko z lepszym interfacem. Prawdą jest, że dzisiejszą chmurę i kilka połączeń ssh zbytnio gloryfikujemy. Rob Pike mówi o tym dużo – nie zawsze spokojnie, ale ma trochę racji.

    W każdym razie sprawę DHH chyba już sobie darujemy. Gotowy jestem przyznać Ci rację, bo nie mogę znaleźć potwierdzenia moich słów, a przecież pamięć mogła mi spłatać figla. Bardziej się sugerowałem innymi programistami, którzy robią fajne rzeczy, klasyczne Get S**t Done. Każdy ma swoich ulubieńców – moim jest Rich Hickey, który za główne narzędzie uznaje hamak.

    Co do porównań konfiguracji. U mnie wszystko zależy. Czasem idzie pracować lokalnie i mba jest dość wydajny (podobny do Twojego scenariusz, różnica programów). Czasem jednak potrzebny jest konkretny dedyk.

    W każdym razie chciałem zwrócić uwagę, że “work” to dla każdego co innego. To co robi przeciętny fotograf to niewyobrażalna ilość cykli procesora dla mojego laptopa a jednocześnie śmieszna dla mojego serwera.

  • belike81

    “Prawdą jest, że dzisiejszą chmurę i kilka połączeń ssh zbytnio gloryfikujemy. Rob Pike mówi o tym dużo – nie zawsze spokojnie, ale ma trochę racji.” – zgadzam się jak najbardziej, ale chyba troszkę odbiegliśmy od tematu ;-).

    “Bardziej się sugerowałem innymi programistami, którzy robią fajne rzeczy, klasyczne Get S**t Done.” – Get S**t Done to baaardzo fajna filozofia i opinia ludzi którzy ją stosują jest dla mnie osobiście najważniejsza. David akurat może nie jest moim ulubieńcem, ale szanuję jego poglądy, tym bardziej, że jest to człowiek który Got S**t Done :-). Coraz bardziej np. drażnią mnie opinie skąd innąd dobrego programisty Gary’ego Bernhardt’a który więcej mówi, niż faktycznie zrobił.

    “W każdym razie chciałem zwrócić uwagę, że “work” to dla każdego co innego. To co robi przeciętny fotograf to niewyobrażalna ilość cykli procesora dla mojego laptopa a jednocześnie śmieszna dla mojego serwera.” – jakby to powiedzieć “that’s the point”. Każdy sprzęt może być wykorzystany do pracy, w zależności od wymagań danej pracy. Pisanie, że coś nadaje się “tylko do facebook’a” jest bardzo ograniczonym poglądem.

  • mickundo

    Mam bazową trzynastkę 2012 i jestem w pełni usatysfakcjonowany. Czasami jak mnie najdzie ochota byś coś w pograć i odpalam stacjonarnego PC z znacznie mocniejszą konfiguracją to jestem zdziwiony jaka jest różnica w szybkości działania obu systemów.