Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Jak czytać recenzje ze zrozumieniem?

· Wojtek Pietrusiewicz · 14 komentarzy

Recenzje piszę już od paru lat i zawsze staram się to robić w swoim własnym stylu, którego koncepcja powstała zanim jeszcze stworzyłem swoją pierwszą. Przez te lata starałem się nie tylko dopracować własny styl, ale on również naturalnie ewoluował. Powodów stojących za tym zapewne jest wiele, od nieubłagalnie rosnącego wieku, poprzez inne spojrzenie na pewne rzeczy oraz ogólną zmianę percepcji świata. W większości recenzji staram się przedstawiać produkt z mojego punktu widzenia i często go porównuję do innego lub innych. To się wielu osobom nie podoba, więc czas najwyższy to wyjaśnić dlaczego to robię.

Ci z Was, którzy mnie czytają dłużej niż kilka dni czy tygodni, znają mniej więcej mój stosunek do pewnych rzeczy. Wiecie też co lubię, a co mnie denerwuje. Naturalnie więc, mój styl pisania może być mniej lub bardziej zrozumiały, zależnie od tego kto mnie czyta i jak dobrze mnie zna. Nie mam jednak zamiaru zmieniać swojego sposobu pisania, a staram się pisać takie artykuły, które sam chciałbym czytać. Oczywiście nie zawsze to wychodzi, bo albo mam gorszy dzień, albo jestem rozproszony, albo po prostu nie czuję danego produktu do końca, a nie wypada go z własnego niezrozumienia zmieszać z błotem, pomimo że nic innego nie sprawiłoby mi większej frajdy. Nie zmienia to wszystko faktu, że mam bardzo silne przekonania do funkcji czy cech testowanego produktu i na koniec dnia mogą mi się one podobać lub nie. Rzadko kiedy potrafię coś wypośrodkować i w takich sytuacjach czasami muszę przypomnieć czytelnikom, że to jest moje zdanie, a ich może być zupełnie różne i nie ma w tym nic złego.

Jako przykład weźmy Samsunga oraz jego nakładkę TouchWiz, która przyprawia mnie o dreszcze. Daje nam tak dużą funkcjonalność i takie możliwości, że mnie osobiście zupełnie nie odpowiada. Po pierwsze, często nie są to rzeczy intuicyjne, a po drugie sens ich wykorzystania w moim workflow jest bardzo wątpliwy. Są to też często funkcje dublowane lub nieumiejętnie kopiowane. Są jednak takie osoby, jak chociażby Mateusz Gryc (@grycmat), który bardzo sobie je ceni. Nie rozumiem dlaczego, ale tak jest. Lubi po prostu skomplikowane, z mojego punktu widzenia, rozwiązania, które raz w tygodniu coś mu tam umożliwią. Drugim przykładem niech będzie Maciek Gajewski (@gajewskimaciej), który z niejasnych powodów uwielbia Windowsa oraz jego rozwiązania. Woli korzystać z Microsoft Worda, wykorzystując 3% jego możliwości, zamisat narzędzia skrojonego na miarę. Też tego nie rozumiem. Po co utrudniać sobie życie? Widocznie takie ma przekonania. Pomimo, że wiem, że istnieją osoby o innych potrzebach, to nie będę przecież pod nich na siłę pisał recenzji, pod którą na koniec dnia wstyd mi się będzie podpisać. Piszę, i zawsze będę pisać, od siebie. To już w Waszym geście pozostaje przeczesanie moich słów i wyciągnięcie z nich wartości, z którymi Wy się identyfikujecie.

Moje założenia w tych kwestiach są proste. Po pierwsze, często porównania do znanych produktów dają obraz na temat wartości funkcji czy cech innych produktów, a po drugie pozwalają czytelnikowi wyrobić sobie pewne zdanie na jego temat przez pryzmat rzeczy, które już wie, lub na których temat ma własny punkt widzenia. Przykładowo, czytałem kiedyś recenzję samochodu, który mi się bardzo podobał. Na końcu tej recenzji była tabelka z punktami, według której mój ulubieniec przegrywał z praktycznie każdym innym konkurentem. Wynikało to jednak z indywidualnej oceny tego dziennikarza. Cenił on sobie komfort, więc twarde i sportowe zawieszenie ocenił bardzo nisko. Cenił sobi możliwość przewiezienia dużej ilości bagaży, więc pojemność bagażnika zmieszał z błotem. Nie zależało mu też zupełnie na mocy, więc skrytykował potężny silnik za duże spalanie. Z mojego punktu widzenia to kompletne bzdury i mógłbym stwierdzić, że facet jest idiotą, bo ma odmienne zdanie, a recenzja jest słaba. Była jednak napisana w taki sposób, że mogłem z niego wyciągnąć własne wnioski i wyrobić sobie własne zdanie. Właśnie dzięki porównaniom i subiektywnemu spojrzeniu na temat, wyciągnąłem z niej interesujące mnie rzeczy i sam sobie je wypunktowałem.

Zdaję sobie sprawę, że nie każdy jest to w stanie zrozumieć, a za poziom własnej inteligencji przekazywanej w komentarzach odpowiada sam. Jak już jednak wspominałem, nie mam zamiaru zmieniać swojego stylu pisania i mam nadzieję, że będziecie z moich słów, przeszłych i przyszłych, w stanie wyciągnąć własne wnioski, które pomogą w podjęciu decyzji. Z mojej strony pozostaje mi jedynie podpowiadanie na co warto zwrócić uwagę oraz subiektywne ocenianie dobrych i złych cech danego produktu w kontekście.

Smacznego!

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.

  • Znając Ciebie to musiał być powód napisania tego tekstu ;-)

    Sam również często obrywam za swoje opinie, wielokrotnie promuję stare lub skromne rozwiązania i uzasadniam, że bywają wystarczające (w pewnych sytuacjach), a mimo to spotyka mnie krytyka i nierzadko oburzenie: jak możesz wciskać taki kit? :-) Niemniej z subiektywnymi recenzjami jest problem: często podparte są z księżyca wziętymi opiniami. To wprowadza w błąd, zmienia perspektywę, a autor nic sobie z tego nie robi twierdząc, że ma prawo do własnego zdania. To prawo trzeba stosować uważnie, tylko wtedy będzie mogło istnieć.

  • Jedna rada. Jak robisz zdjęcia do recenzji to niech tam coś widać, a nie jakaś kupa zblurowana na środku!

  • “Oczywiście” w pierwszej i drugiej kwestii. :)

  • Robię tak jak uważam. Jak nie chcesz kupy to masz foty producenta. :) Po co mam jego dublować?

  • Gratuluje podejścia do recenzji i do osób je czytających. Tu nie chodzi o jakieś drobiazgi, ale o to, że nawet na zdjęciach z przeciekami z Chińskiej fabryki zrobionymi starą nokia widać więcej niż u Ciebie.

  • Czyżbyś czytał moją recenzję “Hobbita” i komentarze do niej? ;)

  • Jeszcze nie otwierałem dzisiaj RSS, ale już chyba wiem co napisałeś. :)

  • Dziękuję.

  • Kiedy w końcu ludzie zrozumieją że to co zawarte jest na tej stronie to Twoje własne przemyślenia na dane tematy. Podejrzewam, że ten tekst jest następstwem tego co się ostatnio działo an Twoim blogu.
    Mi osobiście podoba się to co i jak piszesz, dzięki temu czasami inaczej patrze na pewne rzeczy. A pisanie w komentarzach, że “nie masz racji bo jej nie masz” świadczy tylko o poziomie IQ osoby która go pisze.

  • Ponieważ te 3 procent (a tak naprawdę 30) działa rewelacyjnie i bezkonurencyjnie, a pozostałe 97 (czyli 70) nie wchodzi w drogę :)

  • Stawiam na to, że @Moridin:disqus skończył recenzję Note II:p

  • Nie doszedł. Nadal.

  • :-))

  • Marcin Dmochowski

    Stwierdzenie “jak czytać recenzje ze zrozumieniem” trochę przypomina teksty reżyserów marnych filmów “pan nie rozumie konwencji” albo twórców marnych gier “nie umiesz w to grać”. Dobry produkt sam się obroni (i chyba się broni?), a przed moronami nawet najlepszy nie ma szans na obronę…