Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Dlaczego kocham Tweetbota, a nienawidzę UI Twittera

· Wojtek Pietrusiewicz · 13 komentarzy

Większość użytkowników Twittera korzysta z niego przez WWW. Każdy użytkownik wykorzystuje go inaczej, dla każdego ma inny priorytet i wątpię, aby znalazły się dwie osoby o identycznych zestawieniach powyższych cech. Jednocześnie, Twitter stworzony jest do czytania od dołu, pomimo że ich strona sugeruje co innego. Logiczne jest czytanie od najstarszych tweetów do najnowszych, które są przecież na górze. To właśnie tutaj rozpoczynają się w zasadzie wszystkie problemy z interfejsem webowym oraz klientami tej firmy.

Ani klient webowy, ani żaden inny, w tym wersje dla iOS, Androida oraz wszelkich innych systemów operacyjnych, nie zapewnia zapamiętania pozycji, w której skończyliśmy czytanie. To znaczy, teoretycznie jest to możliwe, pod warunkiem, że aplikacja lub strona będzie non-stop otwarta. W praktyce jednak jest to praktycznie niemożliwe. Najdziwniejsze w tym jest to, że to nie jest trudne do zaimplementowania, więc jedyny wniosek jaki mogę z tego wyciągnąć jest dosyć brutalny:

Twittera nie interesuje wygoda własnych użytkowników.

Uwierzcie mi, że powyższe zdanie przepisywałem kilkukrotnie, aby było odpowiednio zmoderowane. Moja frustracja jednak wynika z jednej prostej rzeczy: bardzo lubię Twittera i boli mnie patrzenie jak stacza się w kierunku bycia wielką korporacją, którą obchodzą tylko wielkie pieniądze.

To z powyższego właśnie wynika moja fascynacja Tweetbotem dla iPhone’a i iPada, a wkrótce dla OS X. To aplikacja, która zawsze pamięta gdzie skończyliśmy czytać. Zawsze nas przeniesie do punktu, w którym skończyliśmy czytać, niezależnie jakie urządzenie weźmiemy do ręki. Synchronizuje również wszelkie interakcje innych userów – jeśli odczytać wiadomość prywatną na iPadzie, to na iPhonie nie muszę już jej ponownie odznaczać. Dzięki Tweetbotowi nie przegapię żadnego tweeta i nie spedzę cennych minut na poszukiwaniu i scrollowaniu timeline’u miejsca, w którym poszedłem spać.

Na dzień dzisiejszy wygląda na to, że oficjalny klient dla OS X jest już martwy. Wersja na iPada nie została uaktualniona od ponad półtora roku, a klient na Androida i iPhone ma sporo błędów, no i w zasadzie nigdy nie pamięta miejsca. Konkurencja z kolei – Tweetbot, nowa odsłona Twitterrific, która ma się pojawić wkrótce – jest ograniczona pod względem maksymalnej ilości osób, które mogą z nich korzystać.

Nadchodzą decydujące chwile dla Twittera. Mam tylko nadzieję, że dział sprzedaży wyciągnie głowę z własnego tyłka zanim będzie za późno.

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.