Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Kindle 4 Classic – 8 miesięcy później

· Wojtek Pietrusiewicz · 19 komentarzy

Na czytnik ebooków zdecydowałem się pod wpływem chwili już dosyć dawno temu. Pierwsze wrażenia były bardzo pozytywne, a moją recenzję znajdziecie tutaj. Niemniej jednak ostatnio sporo z niego korzystam w innych niż dotychczas warunkach i z każdym dniem spisuje się coraz lepiej.

Te kilka miesięcy mnie tylko utwierdziło w przekonaniu, że dokonałem właściwego wyboru. Model obsługiwany klawiszami zamiast dotykiem to był strzałem w dziesiątkę … z dwóch powodów. Pierwszym jest fakt, że ekran łapie odciski palców jak Windows wirusy. Nie jest co prawda tak źle jak na urządzeniach ze szklanym ekranem, ale widać je przy odbijającym się świetle. Drugim powodem jest sposób w jaki go trzymam, czyli jedną ręką. O ile w modelu Touch trzeba palcem drugiej ręki przewrócić kartę1, to w przypadku modelu Classic, przyciski po obu stronach obudowy sprawdzają się idealnie – obejmuję Kindle jedną ręką i wystarczy lekkie ściśnięcie, aby przewrócić kartkę. Dzięki temu, leżąc, nie muszę wyciągać drugiej ręki zza głowy. Kindle Classic ma też jeszcze jedną zaletę nad modelem Touch – ma mniejszą obudowę.

Wymiary Kindle Classic: 166 mm x 114 mm x 8.7 mm

Wymiary Kindle Touch: 172 mm x 120 mm x 10.1 mm

Ergonomia Kindle jest bardzo wysoka, ale w moim przypadku nie mogę go trzymać tak jak iPada – niestety boczne obramowanie ekranu jest za wąskie na moje grube kciuki, które jednocześnie nie dają wystarczająco dużej stabilności urządzeniu. Obejmuję go więc całą dłonią lub, jeśli siedzę, podtrzymują spód na małym palcu podczas gdy reszta opiera się na reszcie dłoni. Przyzwyczaiłem się też do krytykowanego wcześniej przycisku On/Off – pomimo, że nadal szukam go wzrokiem to przynajmniej niechcący go nie wciskam – kompromis, ale da się z nim żyć.

Najbardziej zaskakująca jest jednak bateria – bez większych problemów wytrzymuje miesiąc bez ładowania, przy codziennym czytaniu po kilka godzin wieczorami i przy włączonym WiFi. Nie widzę nawet sensu wyłączania tego ostatniego – nawet gdyby skracało żywotność urządzenia do tygodnia to i tak bardzo dużo, a nie skraca. Plusem jest oczywiście regularne i automatyczne dostarczanie artykułów z Instapaper oraz synchronizacja z iPadem. Yep. Sync działa znakomicie.

Pomimo, że nie przepadam za czytaniem książek na iPadzie – głównie dlatego, że na Kindle jest wygodniej, bo waży tyle co piórko – to czasami sięgam do Kindle.app, gdy już jest ciemno. Kindle na dzień dzisiejszy nie ma poświetlanego ekranu2, więc iPad tutaj wygrywa, gdy obok nas śpi lepsza połowa i nie życzy sobie włączonego światła. To właśnie tutaj idealnie sprawuje się synchronizacja ostatniej czytanej strony. Wystarczy na Kindle wyjść do menu głównego podczas łączności z WiFi, żeby aktualna pozycja została wysłana na serwery Amazon. Po otworzeniu książki na iPadzie, automatycznie możemy kontynuować czytanie od miejsca, w którym je przerwaliśmy. Oczywiście działa to też vice-versa.

Ostatnio wymieniałem poglądy na twitterze o Kindle vs. Nook. Ten ostatni, w najnowszej odsłonie, bardzo mnie interesował. Niestety, Barnes & Noble nie miało interesujących mnie książek. Okazało się jednak, a sprawdzałem to dopiero wczoraj, że nadrobili zaległości i moi ulubieni autorzy już są w ich ofercie. Na dodatek za 30% mniejszą kwotę. Do tego Nook w wersji ze świecącym ekranem (GlowLight) zapowiada się świetnie. Martwi mnie jedynie renderowanie czcionek, które rzekomo są nadal lepsze na Kindle. Gorzej, i to znacznie, wygląda sprawa z książkami. Na dzień dzisiejszy mam kupione pozycje w wielu księgarniach internetowych, ale jednak przoduje Amazon. W B&N natomiast nie mam niczego. Przesiadka na konkurencyjny czytnik w zasadzie nie ma żadnego sensu. Nie wiem też jak na dzień dzisiejszy wygląda kupowanie ebooków w Barnes & Noble – na Amazonie bez problemów kupuję je, poprzez Kindle lub iPada3, w amerykańskim sklepie. Co ciekawe, jak próbowałem przez WWW, to zostawałem przekierowany do Amazon UK, w którym jest znacznie gorszy wybór i nie ma tych pozycji, które mnie interesują.

Cóż – większość polskich użytkowników zapewne nie będzie kompletnie zainteresowanych czytaniem angielskich książek. A jako, że Kindle radzi sobie z polskimi czcionkami i znakami diakrytycznymi, to sprawuje się w naszych warunkach, chociaż nie tak dobrze jeśli kupujemy książki specjalnie na niego przygotowane. Niestety nie orientuję się jak wyglądają możliwości Nooka pod kątem wrzucania własnej literatury, ale podejrzewam, że nie ma większych problemów.

Warto jednak kupować książki złożone pod czytniki eBooków, co idealnie pokazują książki Roberta Jordana. Posiadam je w wersji papierowej w dwóch językach4 oraz kiedyś dawno temu kupiłem w wersji elektronicznej. Niestety konieczna była konwersja na Kindle do formatu .mobi. Efekt końcowy wygląda tragicznie – szlag trafił obrazki, akapity nie zawsze są tam gdzie powinny być i tak dalej, i tym podobne. Skończyło się na tym, że kupiłem je ponownie, tylko po to, aby wygodniej było je czytać.

Pogoda ostatnio jest przepiękna i pomimo, że trochę upalna, to idealnie sprzyja czytaniu książek w najprzeróżniejszych miejscach. Wysokie temperatury również wymuszają na mnie zakładanie krótszych niż zwykle spodni, które na wysokości kolana posiadają dosyć duże kieszenie, w której tradycyjnie chowam portfel. Okazało się jednak, że idealnie tam mieści się Kindle. Nie grozi też jemu destrukcja jak w tylnej kieszeni jeansów. Dzięki temu, biorę go ze sobą praktycznie wszędzie i nie korzystam z pokrowca. Gdybym miał jakikolwiek kupić, to zdecydowanie skusiłbym się na najbardziej minimalistyczny RadTech Radsleevz.

Czytanie na słońcu nie sprawia żadnych problemów. Są co prawda momenty, że światło odbija się od ekranu prosto w oczy, ale wystarczy minimalnie zmienić pozycję, aby rozwiązać to uniedogodnienie. W takich warunkach iPad czy inny tablet, np. Nexus 7, to kompletna porażka w porównaniu z e-papierem. Tak – da się ich używać i to robię, ale nie z takim poziomem komfortu. Do tego też dochodzi wartość urządzenia – jeśli przypadkiem szlag mi trafi Kindle to po prostu kupię nowego, bez zastanowienia. W przypadku iPada … jeśli nie mamy ubezpieczenia to nie jest już tak wesoło.

Jadąc na wakacje, zawsze wypychałem walizkę i plecak/torbę książkami. Rzadko udawało mi się spakować więcej niż trzy lub cztery i przez drugi tydzień wypoczynku przeważnie nie miałem już co czytać. Kindle lub inny czytnik, nie dość że jest mniejszy i lżejszy od jednej książki, to mieści ich tysiące. Tym samym nie wyobrażam sobie już dzisiaj czytania książek bez niego. To najwygodniejsza i najlepsza forma, z którą się spotkałem. Przynajmniej do momentu aż nie pojawi się Kindle z podświetlanym ekranem. Nie zaszkodziłaby również wyższa rozdzielczość ekranu.

  1. No chyba, że ktoś znalazł wygodny sposób na robienie tego jedną ręką.
  2. Nook with GlowLight go ma.
  3. Tylko webstore.
  4. W języku polskim i angielskim.

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.

  • Buzuk

    Mógłbym odwrócić sytuację i powiedzieć, że w moim przypadku zakup Touch był dużo lepszym pomysłem niż Classic. Palce na ekranie są prawie niewidoczne. Urządzenie swobodnie obsługuje się jedną ręką (zmiana kartek kciukiem tej samej dłoni, którą trzymam urządzenie). Plus dużo wygodniejsza obsługa słownika co dla mnie było kluczowe przy angielskich tytułach. ;-)
    Nie mniej jednak każdy Kindle to strzał w dziesiątkę :)

  • Tak to jest – bardzo długo zastanawiałem się nad Touch, ale paluchy mnie odstraszyły. Lubię idealną czystość – nawet najmniejszy pyłek mnie wkurza, więc co dopiero „prawie niewidoczne” paluchy.

  • Buzuk

    No tak, to zrozumiałe. Ja na szczęście nie mam tego problemu dopóki ślady nie rozpraszają mnie w czytaniu a na szczęście, jak do tej pory, tego nie robią. :-) Może dlatego, że nie czytam w mocnym słońcu więc tak się nie rzucają w oczy.

  • Oryginalna okładka z lampką jest genialnym rozwiązaniem nocnych problemów ze śpiącą połówką – polecam!

  • monika tomaszewska

    Z tymi śladami palców to kwestia ich czystości, a nie ekranu… ;] Ja zostawiam ślady tylko na bieżni, a w normalnych warunkach ekran jest czysty. I też nie mam problemu z obsługiwaniem kundla jedną ręką, pomimo małych dłoni.

  • Kurczę, a ja tak polubiłem czytanie na tablecie, że coś nie mogę się na Kindle zdecydować…

  • Chicken

    „Do tego też dochodzi wartość urządzenia – jeśli przypadkiem szlag mi trafi Kindle to po prostu kupię nowego, bez zastanowienia”

    Support Amazonu wymienia zepsuty Kindle bez problemu, nieważne czy rzucałeś nim o ścianę lub z nim nurkowałeś. Wysyłają nowego Kindle jeszcze zanim otrzymają ten zepsuty, dodaktowo mailowo wysyłają „naklejkę” adresową – dzięki niej za wysyłkę zepsutego Kindle do USA nic nie zapłacimy (kiedyś się płaciło, ale i tak Amazon zwracał ten koszt). Na przeróżnych polskich blogach jest trochę informacji o tym, jak to wygląda w praktyce.

    Też wolałem kupić Classic od Toucha, a korzystam z okładki Amazonu (idealnie przywiera do Kindle i może rzeczywiście o 5mm powiększa jego gabaryty, to w mojej dłoni jak i kieszeni leży idealnie).

  • To w takim razie jak często musisz czyścić iPada? Czy używasz piórka?

  • Często.

  • a ja właśnie dziś kupiłem touch … jade do afryki i ładowanie raz w miesiącu – lepiej wychodzi w nowym modelu oraz odpisanie na maila gdy jakims trafem znajde siec wi-fi
    różnica w cenie jest obecnie 100 zł kupując na allegro – wiec nie jest tak strasznie … a jeśli mam stracić iPada 3 na wyjeździe – to wole kindla

  • Miałem Kindle 4 Classic i jeżeli chodzi o czytanie bije tablet na kolana! Cenowo też jest atrakcyjny.

  • Piotr Szczygieł

    Brak podświetlanego okrągły nie jest żadnym problemem – polecam okładkę z lampką. Działa rewelacyjnie, ułatwia trzymanie. Jedynym minusem delikatna skóra, podatni na zarysowania.

  • Ja od 3 lat używam Kindle w wersji DX (żona ma mniejszego). Trochę większy ale dzięki temu doskonale radzi sobie z PDF’ami. Poza tym jakoś tak lepiej się czuję przy tej wielkość kartki :)

  • A ja ponownie namawiam na audiobooki. Ebooki czytam od 12 lat (pierwsze na Siemensie Sl45 czyli pierwszym telefonie z kartą pamięci). Wcześniej pożerałem książki papierowe i ebooki były objawieniem. Wbrew pozorom na leciutkim parowierszowym telefonie czytało się lepiej niż na znacznie cięższych smartfonach. Od paru lat jednak książek wyłącznie słucham. Słuchawki BT i czytać można wszędzie, w samochodzie, w autobusie czy w kolejce na poczcie. Także w wannie czy w ciemnej sypialni lepiej sprawdza się głos (zawsze można jedną słuchawkę w ucho wsadzić jeśli partnerce przeszkadza). Kiedyś robiłem MP3 za pomocą Ivony od Ivo Software, potem kupiłem syntezę głosu na Androida a od roku odkryłem wbudowaną, darmową i do tego polską syntezę na urządzeniach z iOSem. Wystarczy w iBooks przycisnąć home 3 razy (trzeba mieć ustawione Voice Over), przejechać dwoma palcami w dół po stronie i książka leci prosto do uszu. Są także inne gesty. Apple kiedyś chwaliło się tym rozwiązaniem ale teraz skrzętnie je ukrywa (po protestach wydawców w wyniku których onegdaj Amazon usunął syntezę z Kindle’a). Tak czy owak ona nadal tam jest, działa świetnie i pięknie czyta PDFy :)

  • Hmmm,

    Miesiąc bez ładowania? Ja mam Kindle Keyboard 3G i przy wyłączonym wifi i
    codzinnym czytaniu średnio 1,5-2h bateria trzyma mi 2 tygodnie…

  • Musisz więcej czytać ode mnie.

  • Beata W.

    Mój Kindle ma ponad 6 miesięcy, używany do bólu, ale jest bardzo wytrwaly i jedyne co mu ostatnio dolega, to prawy klawisz, którym cofamy sie do tyłu poruszając się w tym urządzeniu, otóż klawisz ten zaczął się mocno zacinać

  • Pingback: Proszę Państwa – oto Kindle Paperwhite | Makowe ABC()

  • Pingback: Recenzja Kindle Paperwhite – 152 dni później | Makowe ABC()