Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

iPad nie potrzebuje myszki

· Wojtek Pietrusiewicz · 6 komentarzy

Od czasu do czasu w sieci pojawiają się artykuły argumentujące lub wręcz starające się na siłę przekonać czytelnika, że iOSowi brakuje obsługi myszki lub trackpada. Ostatnio nawet słyszałem o pomyśle użycia iPhone’a jako “gładzika” dla iPada1 … W każdym razie, osoby wysuwające takie sugestie przeważnie mają lub miały doświadczenie z Androidem, w którym można taką funkcjonalność uzyskać. Sam korzystam z iOS praktycznie od momentu jego debiutu na rynku, a z iPadem nie rozstaję się od dnia jego premiery, co może mieć większe znaczenie, ponieważ to przede wszystkim tabletowi Apple stawia się takie zarzuty. Podtrzymam zatem swoją tezę, którą już kiedyś wypowiadałem: iOS nie potrzebuje kursora, ani metody jego obsługi, czy to za pomocą myszki, czy trackpada. Tym razem jednak powiem więcej: nie uważam, aby Android go potrzebował.

Na rynku obecnie jest jeden tablet, który ma wbudowany trackpad2 Mowa oczywiście o Asus Eee Pad Transformer Prime3, który jest według mnie jedną z ciekawszych alternatyw dla iPada obecnie dostępnych na rynku. Pomimo tego, Transformer Prime mniej więcej do końca lutego br. sprzedał się w ilości około 82 tys. sztuk. Jakby nie patrzeć, to taka ilość jest żenującym wynikiem, chociaż prawdopodobnie jest ona spowodowana również ograniczeniami w dostawach podzespołów dla niego. Jego poprzednik mógł pochwalić się znacznie lepszymi cyferkami w tym zakresie. Niezależnie, ten Asus to niejako laptop z odczepianym ekranem i to właśnie ta cecha najbardziej podoba się osobom, które narzekają na brak kursora. Nie wątpię, że wiele osób uważa, że takie rozwiązania są potrzebne również iPadowi – najlepszym tego przykładem jest projekt Brydge, który zadebiutował na Kickstarterze. Z założenia ma zamienić iPada w MacBooka Air, tylko brzydszego. Część klawiaturową można oczywiście odczepić, ale dla mnie niewiele z tego wynika. Poza małym procentem ludzi, którzy zaakceptują takie rozwiązanie na co dzień oraz którym jest rzeczywiście potrzebne, znaczna większość jedynie myśli, że jest to dla nich niezbędnym akcesorium. Zaryzykuję również stwierdzenie, że osoby, którym się zdaje, że potrzebują iPada z wbudowaną klawiaturą, w znacznej większości po prostu potrzebują małego laptopa – tutaj Apple oferuje Aira w rozmiarze 11.6“, który nadaje się do tego idealnie. Fakt – ekran się nie odczepia … ale jest lżejszy i cieńszy od iPada z klawiaturą. Dominik Łada, naczelny iMaga, jest zresztą tutaj idealnym przykładem – ma ogromnego MacBooka 17”, którego nie chce mu się nosić i ciągle szuka idealnego rozwiązania dla swojego iPada. Dominik jednak wkłada kij w szprychy jednym argumentem: klawiaturę zawsze może odczepić i spowrotem ma iPada, na którym może wygodnie czytać lub oglądać filmy, w domu lub na wyjeździe. Drugim, mniej istotnym argumentem, jest fakt, że na iPadzie z klawiaturą łatwiej pisze się w samolocie – nie wiem, być może, chociaż ja nie mam żadnych problemów z tą czynnością z moim setupem.

iOS jest nowoczesnym systemem operacyjnym, podobnie zresztą jak webOS, Android i inne, które są zaprojektowane pod “nową rzeczywistość”. Ich największą zaletą jest właśnie możliwość używania najbardziej naturalnego kursora jaki kiedykolwiek wymyślono – nasz własny palec. Podczas, gdy wiele osób, w tym Dominik, cały czas kombinują i szukają idealnego rozwiązania, ja swoje już znalazłem. Korzystam tylko i wyłącznie z klawiatury bezprzewodowej Apple4 oraz docka, którego opisywałem jakiś czas temu – Stumpa. Wcześniej do tego samego celu służył Smart Cover, ale był zbyt mało stabilny w miejscach, gdzie kręcili się ludzie (lub co gorsza: dzieci!). Przed nim natomiast korzystałem z firmowego docka od Apple – to jeszcze za czasów iPada pierwszej generacji. Całość nie jest ze sobą zespolona, co pozwala mi umieścić iPada w takiej pozycji, w jakiej chcę – bliżej siebie, aby móc go obsługiwać też ręką lub dalej jeśli nie mam takiej potrzeby. Stump też umożliwia ustawianie go poziomo lub pionowo pod różnymi kątami i nawet zdarza mi się iPada kłaść płasko na nim. Wisieńką na torcie jest fakt, że iPada mogę w nim stawiać lub podnosić jedną ręką, co znacząco zwiększa wygodę jeśli zmieniam tryb pracy z pisania na czytanie. Bawiłem się Transformerem i jego zawias jest sprytnie rozwiązany, ale niestety wymaga obsługi dwóch rąk, a cała operacja zajmuje zdecydowanie więcej czasu – kilka razy więcej. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że mój setup nie będzie z takiego czy innego powodu odpowiadał wszystkim, ale ma niezaprzeczalne zalety, włączając w tym bezkompromisowość pod względem klawiatury (ma pełnowymiarowe klawisze!), prawie dowolnym ustawieniem iPada oraz szybkości “transformowania” go z docku do ręki. A myszka czy trackpad? Byłyby zupełnie zbędnym akcesorium, który jedynie wydłużałby czas potrzebny na pewne operacje. Tak po prawdzie to jedynej rzeczy, której mi brakuje i wynika z przyzwyczajenia, które towarzyszy mi od Windows 3.0, to możliwości skorzystania ze skrótu Alt+Tab / Cmd+Tab, aby jeszcze szybciej przełączyć się do innej aplikacji …

Wracając jednak do Transformera Prime – Asus za jego pomocą stara się wyznaczać ścieżkę, do której sam jestem przekonany – o niej za chwilę. Jednocześnie, potrzeba na tego typu tablet na pewno istnieje wśród pewnego grona użytkowników. Mam jednak wrażenie, że ta grupa przede wszystkim stara się nim zastąpić netbooka lub małego laptopa – do tego Android jeszcze nie dojrzał z paru powodów, głównie ze względu na pewne braki w ekosystemie Google’a lub producentów, które z niego korzystają. iOSowi również brakuje paru rzeczy, ale coraz mu bliżej do tego jak wyobrażam sobie przyszłość, a przynajmniej jeden z możliwych scenariuszy. Przychodzę do domu, w którym stoi jedynie klawiatura i monitor. iPhone może pozostać w kieszeni, ale w razie czego obok stoi dock. Po dotknięciu klawiatury całość automatycznie budzi się do życia, a iOS przybiera nową formę na dużym ekranie, mam jednak cały czas dostęp do tych samych mobilnych aplikacji oraz danych. Nie sądzę, aby ekran monitora był jednak dotykowy – nawet jeśli byłby na ruchomej nóżce, która umożliwiałaby ustawienie go na płasko, to byłoby to bardzo nieergonomiczne i powodowało, w najlepszym wypadku, ból szyi. Dlatego, przy takim układzie (i tylko takim), skłaniałbym się ku trackpadowi obok wspomnianego duetu klawiatury i monitora – chyba, że zostanie zaadaptowane coś na wzór Microsoftowego Kinect … lub coś całkiem nowego. Największe firmy na świecie już dzisiaj pracują nad tego typu rozwiązaniami i jestem przekonany, że jak tylko iOS dojrzeje do większych zmian oraz pojawią się techniczne możliwości, to poznamy go (oraz jego konkurencję) w zupełnie nowym obliczu.

Written and sent from my iPad

  1. Pozostawię to bez komentarza.
  2. Poprawcie mnie jeśli się mylę.
  3. Genialna nazwa, nieprawdaż?
  4. Apple Wireless Keyboard tak dla precyzji.

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.

  • tomaszbober

    Całkowicie się z Tobą zgadzam. Swoją drogą, świetny tekst.

  • lookash

    “Tak po prawdzie to jedynej rzeczy, której mi brakuje i wynika z przyzwyczajenia, które towarzyszy mi od Windows 3.0, to możliwości skorzystania ze skrótu Alt+Tab / Cmd+Tab, aby jeszcze szybciej przełączyć się do innej aplikacji …”
    Może gest czterema palcami w prawo/lewo nie jest tak szybki jak alt+ tab, ale też pozwala na szybką zmianę aplikacji. W sumie cała “powolność” tej akcji spowodowana jest w większym stopniu przez animacje niż samą czynność machnięcia palcami.

  • newburt

    Hmm… Gdzieś w 2006 roku albo i wcześniej pojawiały się w necie fejkowe foty domniemanego tabletu Apple’a. Były to najzwyczajniej przeróbki fotoszopowe klapy z matrycą od MacBooka. Byłem zachwycony wizją pełnego OS X na tablecie. Dziś, mając iPada, czekam na system, który będzie się nazywał Apple OS i będzie hybrydą OS X i iOS. Nie miałbym nic przeciwko iPadowi Pro, ze złączem FW i możliwością podłączenia myszki, choćby po to, by obsługiwać nią Photoshopa. Dziś tablety mają hardware jak kompy kilka lat temu, więc czemu by nie? Uwielbiam iPada za jego mobilność, a jednocześnie brakuje mi w nim tego co mogę zrobić na stacjonarce. Mam jednak nadzieję, że za jakieś dwa lata w końcu się doczekam.

  • Opisana przyszłość już czeka, z tym że u konkurencji: http://bit.ly/Imkf0M. 

    Problem z chęcią podłączenia myszki leży w jednym miejscu: ludzie na siłę chcą zrobić z niego laptopa znanego sprzed kilku lat. Potrzeba czasu, aby przyzwyczaili się do tabletów. Co ciekawe, zauważyłem że większość osób narzekających na brak wsparcia dla myszy w iOS wprost nienawidzi idei tabletu. Po co więc kupować takie urządzenie?

  • SSebastian

    iPad nie potrzebuje myszki ani trackpada – zgadzam się, ale jak wykorzystuję RDP/TeamViewer do połączeń z serwerami windows to byłaby bardzo przydatna.  W wielu przypadkach komputer/iPad dla mnie to tylko terminal do innych komputerów/serwerów. Z serwerami Unix nie ma problemu – iSSH załatwia wszystko, ale na serwerze z Windows naprawdę byłoby to przydatne.
    RDP jest jeszcze bardzo sprytnie rozwiązane i da się pracować bez trackpada/myszki, ale TeamViewer – tam baaardzo bym chciał mieć taką możliwość.

    ALE…
    do wszystkich aplikacji natywnych na iPadzie nie jest potrzebny

  • iPad nie potrzebuje, ale iOS potrzebuje. Za parę lat podłączysz iPhona 9 do monitora i klawiatury i będziesz pracował jak na stacjonarnym komputerze, tylko, że nie będzie jak obsłużyć kursora żeby np. kliknąć w pole przeglądatki i wpisać adres, albo w Disqus nacisnąć “Publikuj jako” przy zatwierdzaniu komentarza.