Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Firefox zastępuje mi Chrome i przy okazji staram się wyeliminować Google z życia

· Wojtek Pietrusiewicz · 33 komentarze

Stali słuchacze podcastu wiedzą o tym, że nie jestem zachwycony Chrome od Google … głównie z takiego powodu, że jest właśnie od Google. Jeśli do tego dodamy fakt, że z najszybszej przeglądarki stała się w zasadzie tak sama szybka jak Firefox czy Safari1 to nie widzę zalet jej stosowania.

Od dłuższego czasu korzystam z dwóch przeglądarek jednocześnie. Safari służy mi do wszystkiego poza obsługą WordPressa. Druga przeglądarka, przy moim workflow, jest po prostu wygodniejsza niż korzystanie z wielu okien w tej pierwszej. Ten tekst powstaje właśnie w tej “drugiej”, czyli właśnie pod Firefoxem. Niestety, dosyć szybko znalazłem jedną ogromną wadę – nie mogę doinstalować słownika języka polskiego. Przeglądarka ładnie mnie informuje, że paczka nie jest kompatybilna z FF 13 na Mac2. Pewnie paru z Was zastanawia się dlaczego Firefox, a nie coś innego – i tak mam ją zainstalowaną ze względu na świetny dodatek jakim jest Firebug. Pewnych rzeczy po prostu nie da się3 zrobić bez niego.

Jednocześnie, decydując się na Firefoxa, wyeliminowałem również wyszukiwanie za pomocą silnika Google – przesiadłem się na DuckDuckGo. Nie ma go co prawda w liście dostępnych wyszukiwarek, ale jest dodatek, który umieszcza w tam odpowiednią pozycję. Teraz pozostaje mi jeszcze zrobić to samo w Safari – niestety tam jest to ciut bardziej skomplikowane i jeszcze zastanawiam się nad preferowaną metodą.

Tak swoją drogą, to przez najbliższe dni lub tygodnie, zależnie od tego jak będzie z czasem, będę starał się wyeliminować Google’a całkowicie ze swojego życia – a przynajmniej na tyle, na ile mogę. Niestety nadal nie ma alternatywy dla Google Readera, a konto na Google+ muszę mieć. Nie wpominam zupełnie o służbowym Google Apps, z którego najchętniej zrezygnowałbym całkowicie, bo jedyne co jest w nim wygodne przy naszym workflow, to email.

  1. Na moim komputerze przynajmniej …
  2. Jeśli ktoś zna jakieś obejście problemu to proszę o komentarz.
  3. A raczej jest to po prostu niewygodne.

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.

  • newburt

    Ale nie ma problemów z youtubem

  • No ja również wyprowadziłem się od Google’a. Mam dość. Z Google+ korzystam do autopromocji, i korzystać będę (zresztą, jest bardzo fajny, szkoda że ma zamknięte API…), no i wciąż nie ma alternatywy, która jest dobra i darmowa, dla wyszukiwarki (liczę na to, że w końcu Microsoft puści swoje boty bingowe na Polskę) i map (co wynika właściwie z wyszukiwarki). Nawet kontakty wyciąłem z Gmaila.

  • alekjed

    DDG jest bardzo fajne, ale kiepsko działa, jeśli potrzebne jest wyszukanie czegoś w polskiej sieci.

  • 4xqleg

    Ad 2. Zainstalować polską wersję FF
    Właśnie to zrobiłem u siebe i nie ma żadnego problemu ze słownikiem

  • MDW2

    A ja ciągle nie widzę powodu korzystanie z czegokolwiek innego niż Safari. Ale fakt, że wiele nie potrzebuję (jeżeli chodzi o przeglądarkę).

  • Pan Jabu

    To jest nas trzech, bo ja też się wyprowadziłem, nawet z G+ :) Zostałem tylko tam, gdzie absolutnie muszę (np. YouTube, niestety nie mam też alternatywy dla Readera).
    A czy wolno zapytać o Wasze motywacje? Co zadecydowało że się wyprowadzacie?

  • Racja, YouTube’a też nie porzuciłem i nie porzucę, tak jak Google+.
    Motyw jest jeden: za dużo fuckupów w zbyt krótkim czasie. Fuckupów, które kosztowały mnie realne pieniądze. Dodatkowo, za dużo wpadek jeśli chodzi o ochronę danych userów. Jak mam zaufać firmie, która pod pretekstem robienia fotek do Widoku Ulicy próbuje podsłuchać mój ruter?

  • Nie podoba mi się ich polityka, podobnie jak z FB. Chcą wiedzieć/wiedzą wszystko o wszystkich.

  • A ja starałem się być delikatny w mojej odpowiedzi. :-)

  • youtube niestety niezastąpione ale staram się uzywać vimeo a dopiero potem youtube.
    porzuciłem g+, powoli maile przenoszę do icloud. konto na gmailu zostanie jako spam konto.

  • Każdy chce. Tyle że u Facebooka mi to nie przeszkadza, bo tam nie robią mnie w jajo. Mam jasne warunki użytkownia, doskonale zdaję sobie sprawę co na mój temat chcą zbierać w zamian za swoje usługi. Nie widzę w tym hipokryzji takiej, jak u Google’a.

  • Jak uważacie. Ja bardzo cenię Google za to, że ich ekosystem staje się coraz bardziej spójny, tym bardziej jeśli ma się smartfona z Androidem, najlepiej ICS. Google jest wszędzie, ale ciekawy eksperyment, powodzenia;)

  • Pingback: Jak zainstalować DuckDuckGo dla Safari | Makowe ABC()

  • Oj, na MacBook’u Early 2008 Firefox’owi daleko do szybkości chrome… Ach te muzealne Mac’i wszystko na opak :P

  • “Google jest wszędzie” i chyba dlatego warto stamtąd uciekać. ;-) Ja nie widzę alternatywy dla Chrome’a (głównie chodzi mi tu o świetną synchronizację), dlatego przy nim zostaję.

  • Kiedyś, jak byłem jeszcze malutki, laptopy były drogie i niepopularne używałem kompa stacjonarnego – składaka. Co jakiś czas wymieniałem w nim podzespoły, w końcu przyszedł czas na wymianę napędu na DVD (yeah!).

    Żeby być “on top” zdecydowałem się na taki z “maziarką” do płyt. Do wyboru miałem dominujący LightScribe i znany w nielicznych kręgach Labelflash. Wybrałem ten drugi, bo oferował moim zdaniem więcej – po pierwsze pisał po obu stronach płyty, wypalał “pseudohologramy” i w tamtych czasach oferował dużo lepszą jakość obrazów niż LS.

    Ale niestety. Płyty, które można były nim opisać stawały się coraz droższe (tylko jedna firma je oferowała chyba – całkowity monopol), podczas gdy do LS były dostępne w kioskach. Jakość LS się poprawiała, były dostępne wtyczki do wszystkich szanujących się programów do wypalania płyt. A LF umarło śmiercią naturalną, mimo, że moim zdaniem było lepszym rozwiązaniem.

    Jaki z tego morał? Czasami trzeba odłożyć dumę i własną inteligencję na bok, bo dominujące rozwiązanie jest zwyczajnie łatwiejsze i w sumie upsuje nam mniej nerwów niż lepsze, ale nie tak popularne;)

  • Google też ma prostą i czytelną politykę, chcą wiedzieć WSZYSTKO!!!!!111oneone

  • Pan Jabu

    Hmmm…Sądzę, że Twoja analogia jest nietrafiona. Tu nie chodzi o wybór “lepsze – gorsze”…
    Mnie moja własna inteligencja mówi, że jeżeli jakaś firma jest faktycznie “wszędzie” i chce wiedzieć “wszystko”, to warto sobie zapalić żółtą lampkę.
    Jeżeli dzielimy się z kimś niemal wszystkimi informacjami (emaile, kontakty, dokumenty, teraz już nawet pliki), to musimy mieć do tego kogoś duże zaufanie.
    Ja do firmy Google zaufania nie mam i nic na to nie poradzę. Nie jest to kwestia dumy ani nawet uprzedzenia ;). Tak jak słusznie napisał niżej Maciej Gajewski – nie potrafię zaufać firmie, która nawet rutery WiFi podsłuchuje.
    Nie mam paranoi na punkcie prywatności – ostatecznie 100% prywatność nie istnieje. Za każdym emailem czy za każdą chmurą stoi jakiś provider, który przechowuje nasze dane. Ale uważam, że jest tu jakaś granica, którą w moim odczuciu Google przekracza.

  • I właśnie dlatego mam w pracy serwer Exchange do synchronizacji maili, kontaktów, kalendarzy i notatek + serwer webdav do współdzielenia plików. Przynajmniej nie mam limitów jeśli chodzi o pojemność i mam pewność, że dane nie są gdzieś w “ciemnej chmurze”

  • Late 2008 Alu ma podobnie :) Chrome jest najszybszy. U mnie, powtarzam.

  • Widzę niewielką hipokryzję (tylko się nie obrażaj). Mnie też denerwuje udostępnianie pewnych informacji na mój temat w wynikach wyszukiwania, dlatego nie korzystam z GDrive, a na G+ wkrótce też mnie nie będzie. Natomiast dobrze pamiętam jak okazało się, że Apple otrzymywało bez naszej zgody m.in.: dane lokalizacyjne. Dla mnie jest to bardziej prywatna informacja niż to, co daje Google, a daje im niewiele.

    Rezygnację z Chrome “bo tak” (a tak to widzę), mogę przyrównać do oświadczenia Grzegorza Marczyńskiego, który zrezygnuje z Mac’a, gdy w nowych komputerach Pro nie będzie portu Ethernet
    (Grzegorz zostawił sobie jednak furtkę mówiąc “chyba”).

    Moja opinia nie tyczy się tylko Chrome, ale rożnych innych rozwiązań również.

  • Pan Jabu

    Ok, ale gdzie ta hipokryzja? :) Postępowania Apple też nie pochwalam :)
    Tak jak napisałem – nie mam paranoi na punkcie prywatności, jestem realistą. Wiadomo że informacje zbierają wszyscy.
    Sedno, że tak się upraszczająco wyrażę, w “skali procederu”.

  • Guest

    Ok, ale gdzie ta hipokryzja? :) Postępowania Apple też nie pochwalam :)
    Tak jak napisałem – nie mam paranoi na punkcie prywatności, jestem realistą. Wiadomo że informacje zbierają wszyscy.
    Sedno, że tak się upraszczająco wyrażę, w “skali procederu”.

  • Guest

    Ok, ale gdzie ta hipokryzja? :) Postępowania Apple też nie pochwalam :)
    Tak jak napisałem – nie mam paranoi na punkcie prywatności, jestem realistą. Wiadomo że informacje zbierają wszyscy.
    Sedno, że tak się upraszczająco wyrażę, w “skali procederu”.

  • Guest

    Ok, ale gdzie ta hipokryzja? :) Postępowania Apple też nie pochwalam :)
    Tak jak napisałem – nie mam paranoi na punkcie prywatności, jestem realistą. Wiadomo że informacje zbierają wszyscy.
    Sedno, że tak się upraszczająco wyrażę, w “skali procederu”.

  • Guest

    Ok, ale gdzie ta hipokryzja? :) Postępowania Apple też nie pochwalam :)
    Tak jak napisałem – nie mam paranoi na punkcie prywatności, jestem realistą. Wiadomo że informacje zbierają wszyscy.
    Sedno, że tak się upraszczająco wyrażę, w “skali procederu”.

  • Guest

    Ok, ale gdzie ta hipokryzja? :) Postępowania Apple też nie pochwalam :)
    Tak jak napisałem – nie mam paranoi na punkcie prywatności, jestem realistą. Wiadomo że informacje zbierają wszyscy.
    Sedno, że tak się upraszczająco wyrażę, w “skali procederu”.

  • Guest

    Ok, ale gdzie ta hipokryzja? :) Postępowania Apple też nie pochwalam :)
    Tak jak napisałem – nie mam paranoi na punkcie prywatności, jestem realistą. Wiadomo że informacje zbierają wszyscy.
    Sedno, że tak się upraszczająco wyrażę, w “skali procederu”.

  • No tak, “skala procederu” jest znacznie większa w przypadku Google, ale mam też wybór jak i z czego korzystać. Niby Google zagląda w maile, ale jeszcze nic się z nimi nigdy złego nie stało. A to podsłuchiwanie Wifi, to jak pretensja o podsłuchiwanie głośnej rozmowy w autobusie, którą słyszą wszyscy w pojeździe. Zresztą Google się z tego wyspowiadało, tylko nie wiem czy można uznać ich wyjaśnienia za prawdziwe, skoro niedawno jeszcze w ogóle niczego nie nasłuchiwali.

    Stąd hipokryzja jest “niewielka”, bo trzeba by nieużywać wszystkiego, a nie tylko Google, a nikt nas nie zmusza do Google’a i do wszystkich ich usług :)

  • Oj stało stało. Bez powiadamiania użytkownika udostępniali jego dane policji i sądom, pomimo że nie musieli i nie było do tego prawnych podstaw. Nie walczą o userów w odróżnieniu od np. Twittera.

  • Trudno mi dyskutować, bo nie znam zupełnie sprawy, ale wątpie czy ktokolwiek daje ot tak dane swoich klientów. Jednak skoro tak twierdzisz, to nie mogę się z Tobą nie zgodzić. Fakt jest natomiast następujący: nikt z nas nie powinien się tego obawiać. Chyba, że się mylę.

  • Pan Jabu

    Czy my powinniśmy się obawiać? Dziś zapewne nie, i jutro pewnie też nie. Ale te dane, które oni zbierają, pozostaną w ich dyspozycji wiele lat (nie przypuszczam, by cokolwiek kasowali). Kto z nas może wiedzieć, co będzie za 10 czy 20 lat? Jak zmienią się uwarunkowania prawne w poszczególnych państwach w zakresie dostępu różnych instytucji do takich danych? Jak zmienią się same te firmy? Mogą zmienić właścicieli i to na takich np. całkowicie niesympatycznych.

  • Damian Skibniewski

    a ja nie polecam:)