Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Podział obowiązków pod OS X

· Wojtek Pietrusiewicz · 4 komentarze

Za czasów Leoparda i Snow Leoparda, byłem zdecydowanym zwolennikiem podziału prac na różne biurka – sam miałem cztery podzielone tematycznie. Lewy górny służył do przeglądarek WWW i pozostałych aplikacji, uruchamianych rzadziej. Lewy dolny róg to domena wszelkich narzędzi do obróbki zdjęć, typu Lightroom, Photoshop, iPhoto oraz wszelkiej maści aplikacji typu FTP, CSS Edit, Espresso do obsługi stron WWW – rzadko kiedy używałem jeden i drugi typ jednocześnie. Prawe górne biurko obsługiwało tylko i wyłącznie Maila, Kalendarz i Książkę Adresową. Ostatnie, czyli dolne prawe, służyło do iMovie, Final Cuta i tym podobnych aplikacji. Podział podobny trochę do rozkładu przedmiotów w sklepach Apple, które również podzielone są na podstawie czynności, które za ich pomocą wykonujemy. Sprawdzało się to w moim przypadku genialnie, jednak wraz z popularyzacją powiadomień push, zaczynało dekoncentrować. Niektórzy stosowali ekstremalne metody unikania tego całego spamu – przełączali się na drugie konto użytkownika, na którym mieli uruchomione tylko i wyłącznie aplikacje potrzebne do pracy. Odkąd pojawił się Lion zdecydowałem się jednak na inny tryb pracy i niestety wymaga on wydania paru dolarów.

Pełnoekranowe wszystko

Dzisiaj skupiam się pracy w pojedynczych aplikacjach z pewnymi wyjątkami – mam dwa biurka: na pierwszym używam przeglądarki oraz Twittera, a na drugim Lightrooma, Photoshopa, iPhoto, iMovie i Final Cuta. Od czasu do czasu również trafia tam Cyberduck oraz Espresso i/lub CSS Edit. Wyeliminowałem Facebooka i Google+ z zakładek, które dotychczas były permanentnie otwarte w Safari. Spróbujcie te aplikacje wyłączyć na kilka godzin lub dni – wzrost wydajności jest niesamowity. Pomimo tego, chciałem mieć do nich dostęp w momencie, w którym jest mi potrzebny, bez czekania na otwarcie się kolejnej zakładki. Tutaj z pomocą przyszedł Fluid – aplikacja odpowiedzialna za opakowywanie wybranych witryn w ikonę oraz własne miejsce w katalogu /Programy. Już darmowa wersja jest świetna, brakuje jej jednak jednej funkcji, za którą trzeba wyłożyć $4.99 – możliwości włączenia trybu fullscreen. Od razu dodam, że warto za to zapłacić …

W erze multitaskingu, przynajmniej w moim przypadku, okazuje się, że niektóre rzeczy nadal lepiej wykonywać po kolei, krok po kroku. Mózg jest w stanie skupić się w takiej sytuacji niemalże w 100% na tym co robimy i jednocześnie nie tracimy czasu na oderwanie się, aby szybko zerknąć co tam u Cioci Józi dzieje się na Facebooku. Te kilka sekund to wbrew pozorom znacznie więcej, bo zanim ponownie “wdrożymy” się w wykonywane zadanie, mija kolejnych kilka chwil. To właśnie z tego powodu cenię sobie zapowiadaną w Dev Preview Mountain Liona, kolejne rozdrobnienie pewnych czynności na dedykowane programy …

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.