Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Byki Mateusza na Spider's Web

· Wojtek Pietrusiewicz · 15 komentarzy

Mateusz Kowalski rozwinął dzisiaj wpis Ewy na ten sam temat, który nota bene komentowałem już tutaj. Mateusz, z nieznanych bliżej powodów uparcie pisze o człowieku nazwiskiem “Jobbs”.

W tym momencie wszelkie zarzuty co do “ewangelizacji” według Apple’a zaczynają nabierać jeszcze bardziej gorzkiego znaczenia, bo absolucji do tej pory dokonywały tylko sądy albo Bóg.

To zdanie pozostawię zupełnie bez komentarza, bo ani sąd, ani Bóg nie ma tutaj miejsca. A jak nie wiadomo o co chodzi to …

Drugi zarzut jest już poważniejszy i łączy się z tym, iż Apple w pewien sposób oddaje finansową przysługę Microsoftowi – w końcu ma pieniądze i jest gotów je zainwestować w pozbycie się problemu utrzymania serwerów, by skupić się na działaniu samej usługi.

Tutaj Mateusz wytyka Apple, że korzystają z usług Amazona i Microsoftu do hostowania iClouda. iClouda, który jest w fazie beta! Po pierwsze — iCloud ruszy na jesień. Po drugie — iCloud nie jest gotowy. Po trzecie — iCloud jest teraz uruchomiony dla developerów. Apple dopiero co otworzył swój data center i prace nad rozwijaniem iCloud niewątpliwie trwają, ale w międzyczasie musi być też dostępny dla osób chcących go wykorzystać w swoich aplikacjach. Po co zatem opóźniać i utrudniać prace u źródła, skoro można dla developerów uruchomić iClouda równolegle? Gdyby Mateusz był developerem, to wiedziałby też, że wraz ze startem usługi na jesieni, obecne konta zostaną wyczyszczone.

Punkty nr 2 i 3 łączą się właściwie ze sobą. Po pierwsze: na poziomie multimedialnym Apple ma bardzo silnie rozwiniętą konkurencję w postaci last.fm, jeśli mowa o muzyce oraz youtube, jeśli chodzi o filmy. Po prostu tutaj nie da się nadrobić – przynajmniej przy obecnych możliwościach technologicznych – dystansu, jaki dzieli firmę od konkurencji. Społeczności się wytworzyły, a jeśli chodzi o współdzielenie plików, to najstarsi nie wiedzą, kiedy się to tak naprawdę zaczęło. Obecnie jednak w kategorii chmur świetnie sobie radzi Dropbox, a po dołożeniu do tego Groovesharka, Picasę i Evernote… to chyba jasne, że użytkownicy potrzebujący wcześniej chmury sami sobie o nią zadbali, a pozostali… cóż, dobrze będzie, jeśli wypróbują iCloud i go nie porzucą.

Ten cały akapit i jego argumentacja jest tak mocno wzięta z dupy, że nawet nie będę go komentował, bo szkoda czasu.

(…) iCloud nie jest rewolucją. Jest właściwie finansowo-medialno-PR-ową pułapką, przy której firma z Cupertino będzie musiała naprawdę sporo się nagimnastykować, żeby nie zostać wyśmianą za błędne posunięcie. Cóż – po każdym paśmie sukcesów może się powinąć noga.

Ja rozumiem konstruktywną krytykę, patrzenie na coś z innego punktu widzenia i tak dalej, ale nie potrafię zrozumieć jak można pisać, że komuś podwinęła się noga na usłudze, która jeszcze nie jest nawet dostępna. To tak jakbym napisał, że Windows 8 to porażka i należy od razu zrezygnować z prac nad kolejnymi wersjami. Cały artykuł jest napisany po łebkach, bez zrozumienia, w bardzo “hater-skim1” stylu i ewidentnie widać, że autor nie ma żadnych doświadczeń z iCloud, nie wspominając nawet o MobileMe.

Nie polecam. Zdecydowanie.

Paweł: wiem, wiem …

  1. Lub hejsterskim jak ktoś lubi te tragiczne spolszczenia.

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.

  • hehehe podobają mi się twoje komentarze :)

  • Rbuzz

    A nie można było po prostu napisać, że w “nienawistnym stylu” – polska język taka piękna…

  • [Joanna Krupa akcent on] I’m sure, że można było do it that way, ale to jest not very trendy.[/Joanna Krupa akcent off]

  • To może nowa strategia marketingowa Przemka – dopuszczać do publikacji na stronie coraz większej ilości głupot, przez co inni komentują na swoich stronach i linkują do niego ;). Przemku nie idź tą drogą…

    Tak już na poważnie, to rozumiem że każdy ma swoje zdanie i może je publikować ale szkoda, że poziom merytoryczny tekstu jest tak strasznie niski.

  • Nawet nie wiem do końca czy autor stara się być haterosko-nienawistnie-zadziorno-kontrowersyjny czy po prostu nie miał o czym pisać.

    Przemek jako naczelny ma trudny orzech do zgryzienia – publikować taki punkt widzenia i generować komentarze czy puszczać go do kosza.

    Sam nie narzekam na takie wpisy – przynajmniej mam co komentować. :)

  • Trudno się nie zgodzić z Twoją oceną… jesteś bardzo opanowaną osobą gdyż mi w trakcie czytania tych wypocin (całkowity brak wiedzy w temacie albo kłopoty w zrozumieniu czytanych informacji) na język pchały się same inwektywy :(

  • Może chciał doszusować do do standardów jakie ustaliła Ewa “Laik” Lalik? Wszystkie teksty powinny prezentować zbliżony poziom. ;-)

  • Miałem zamiar znacznie szerzej skomentować ten wpis, ale w pewnym momencie mnie szlag trafił, więc podsumowałem tylko najbardziej rzucające się w oczy rzeczy.

  • Admin

    Widać, że autor ocenianego artykułu nawet nie widział ostatniego KeyNota z prezentacją IClouda. Szkoda być może wtedy by zrozumiał co stoi za tą usługą i jak jest ona daleko bliżej pojęcia “usług w chmurze” niż wymienione Dropbox. Poza tym to przedewszystkim jest usługa dla użytkowników i społeczności Appla i do nich dostosowana. 

  • Niemniej jednak bardzo ciekawy jestem jak i czy developerzy Windowsowi wykorzystają fakt, że są API iCloud dla OS Microsoftu. Może to zupełnie odmienić i uprościć funkcjonowanie takich cross-platformowych aplikacji jak 1Password, Evernote, Scrivener, itp.

  • Michał

    Faktycznie trochę z dupy wzięty ten tekst, że tak to ujmę…

  • Anonim

    E tam iCloud, Mateusz juz wie, że iP5 to porażka.

  • Wow, Ty naprawdę masz nadto czasu jeśli czytasz takie pierdoły :) W robocie nuda czy co? ;P 

  • Cytat #3 – autor uznaje, że jeżeli ktoś nie potrafi/nie wie, że może sobie skonfigurować sryliona programów, to znaczy, że nie potrzebuje usługi – a dodatkowo, że ludzie nie korzystają z nowszych/lepszych/prostszych produktów, bo przecież już mają stare/gorsze/skomplikowane.

    Genialne :)

  • Anonim

    Może autor napisał ten tekst na swoim Commodore 64, bo skoro go kupił kiedyś, to znaczy, że nowy komputer nie jest mu już potrzebny. :)