Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

„Stój! Złodziej! Próbował ukraść mi iPhone’a!”

· Wojtek Pietrusiewicz · 4 komentarze

Bardzo interesująca, a jednocześnie nieprzyjemna historia przydarzyła się bloggerowi z Chicago, Scottowi Kleinbergowi. Otóż Scott stał sobie, jak gdyby nigdy nic, na przystanku autobusowym i zajmował się samym sobą oraz cierpliwie słuchał turystki, która próbowała bezskutecznie zasięgnąć informacji na temat rozkładu jazdy autobusu, gdy stało się to na co nie był przygotowany …

Dwadzieścia lat temu miał podobne zdarzenie — również stał się celem. Wtedy złodziej przystawił mu lufę do pleców i powiedział:

„Idź dopóki nie powiem Ci, żebyś przestał. Ten pistolet jest prawdziwy. Naładowany. Zastrzelę Cię.”

Trzydziestolatek prowadził go przez dziesięć przecznic do bankomatu z przystawioną do pleców bronią palną, po czym przełożył ją do ucha Scotta i nakazał podanie numeru PIN.

„Jeśli go wpiszę i nie zostanie zaakceptowany, to jesteś martwy. To Twoje jedyne ostrzeżenie.”

Po dobiciu do limitu karty, kazał mu się położyć na ziemi i liczyć do 100. Scott liczył. Nie podnosił głowy. Był blisko śmierci, a nie zdawał sobie z tego nawet sprawy.

Dzisiaj jest 2010 rok, prawie 20 lat później, a Scott znowu był na celowniku złodzieja. Młodszego o ponad 20 lat. Ośmiolatka widział … i wiedział, że nie pomaga babciom przechodzić przez przejścia dla pieszych. Wiedział, że coś kombinuje. Starsza kobieta z córką zawróciła mu jednak w głowie pytaniem o rozkład jazdy. iPhone’a trzymał w ręce, ale dopiero jak zaczął go chować do kieszeni, młodociany przestępca ruszył do ataku. Scott przyrównał jego szybkość i zwinność do psa rzucającego się na smakołyk. Zareagował też tak jak na skok swojego psa — podniósł telefon nad swoją głowę, praktycznie przerzucił do drugiej ręki i wsunął szybko do drugiej kieszeni.

Starsza Pani i jej córka szybkim krokiem zaczęły się oddalać, gdy Scott wyciąnął telefon z kieszeni, uruchomił aparat i zrobił zdjęcie przestępcy i jego kolegom. Rozejrzał się i zaczął za nimi biec. Z trudem … nadwaga i brak sprawności fizycznej szybko dały o sobie znać. To jego żona specjalizuje się w bieganiu, w maratonach.

iPhone ponownie znalazł się w jego ręce, tym razem jednak wykręcił numer 911 — odpowiednik polskiego 112, z tą różnicą że w USA częściej odbierają.

„911, what’s your emergency?”

„Gonię dwie osoby, którym nie udało się ukraść mojego iPhone’a. Widzę ich. Mogę ich opisać. Jestem na Michigan Avenue.”

(…)

Dalszej części nie będę zdradzał, przynajmniej nie dzisiaj. Możecie ją oczywiście przeczytać w oryginale pod linkiem na spodzie tego wpisu. Po angielsku.

Polecam!

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.